Aktualne wyniki:

Faza: II
Tydzień: 7 - FINAŁ!!
..................RedBlok vs. U.N.A. vs. Therians

Sektory ..........3.............. 3................... 0

..VP.............. 505..........200.................79

------------------------------------------------------------------

a ostatecznym zwycięzcą jest... Kliknij

Log

czwartek, 20 sierpnia 2009

Rising Star...

Przez zasnute śniegiem połacie Równin, przedzierają się cztery krępe kształty. Mimo zacinającego śniegu i ostrych podmuchów wiatru mozolnie kroczą w kierunku betonowej konstrukcji.
Gdy dochodzą do fortyfikacji, usytuowanej pośrodku wydawać by się mogło całkowitej pustki, okrążają ją ostrożnie kilka razy, aż w końcu nie dostrzegając żadnego ruchu stają tuż przed zdewastowanym wejściem.

Nagle w pierwszym z metalowych kolosów, ze sporym zgrzytem, uchyla się górny właz. Wychodzi z niego ledwo kilkunastoletnia, kruczoczarna dziewczynka, która przekrzykując szalejący w okół wicher wywrzaskuje do radiotelefonu:
- Porucznik Dragomira melduje dotarcie do celu oddziału Drakon-01. Rozpoczynamy inspekcję.

Dziewczynka chowa radiostację i wyjmuję latarkę. Oświetla wnętrze bunkra cal po calu jakby czegoś szukając. Po kilku chwilach oddycha z wyraźną ulgą po czym raz jeszcze bierze radiotelefon.
- Towarzyszu Pułkowniku, melduję, że bunkier jest całkowicie opuszczony!
Radiotelefon wydał z siebie serię trzasków i bzyknięć w odpowiedzi.
- Tak jest! - odpowiedziała Dragomira - Jestem całkowicie pewna. Z Bunkra wymontowano wszystko co się dało. Zostały jedynie mury. Podobnie jak miało to miejsce w Porcie Kosmicznym i na Przełęczy Kapitaliści opuścili swe pozycje w sektorze i wycofali się. Czerwone Pola Elysee są całkowicie pod naszą kontrolą!!
Kolejna seria trzasków przytaknęła jej z aprobatą.
- Ku Chwale Rewolucji, Towarzyszu Pułkowniku!! Bez odbioru.

Dragomira odłożyła radiotelefon i rozejrzała się raz jeszcze w okół. Burza ucichła tak szybko jak szybko się zaczęła. Nad Równinami zaczęło wschodzić słońce przebijając się przez ciężkie śnieżne chmury.
Wodząc wzrokiem po nieprzyjaznym mroźnym pustkowiu ciągnącym się po horyzont młodziutka porucznik zadumała się. Raz jeszcze wspomniała ofiarność setek towarzyszy, którzy przypłacili zwycięstwo największą z możliwych ofiar. Westchnęła smętnie i powtórzyła pod nosem:
- tak... wszystko to teraz już nasze...


środa, 19 sierpnia 2009

Vanishing Star...

Do: Rady Najwyższej Rycerzy Gwiazdy Zarannej i Sztabu Generalnego Białych Gwiazd
Temat: Odwrót z Czerwonych Pól

Wobec strategicznej i liczebnej przewagi sił kolektywistów, zmuszony jestem rozpocząć odwrót wojsk z Czerwonych Pól. Niestety próba przechwycenia położonych na południu kopalni nie powiodła się i wojska Czerwonego Bloku zdobyły znacząca przewagę zaopatrzeniową.

Nasze siły zbrojne są wyczerpane i nadążają z uzupełnieniem ciężkich strat, przez próba kontrataku stała się niemożliwą.

Dzięki zabezpieczeni Portu Kosmicznego K-101 udało nam się bez problemów wywieźć cały sprzęt i skarbiec, wliczając we to cenne kruszce przechwycone podczas działań w kopalni. Obecnie siły UN-01 Ostrze Mrozu osłania odwrót pozostałych kompanii.


Ever closer to the stars!

Wiceadmirał Piotr „Dargon” Bartkowiak


---

Odezwa do bohaterskich Żołnierzy Białych Gwiazd walczących na Czerwonych Polach Elysee

Żołnierze!

Dobry dowódca musi wiedzieć kiedy walczyć, a kiedy zwycięstwo jest nie możliwe. Głupotą i nieuczciwością byłoby marnowanie życia tak dzielnych żołnierzy w bezsensownej, skazanej na porażkę walce. Dlatego też w obecnej sytuacji musimy się wycofać. Lecz nie bójcie się czas zwycięstw dla Białych Gwiazd jeszcze nadejdzie.

Chcę Wam, moi towarzysze broni, podziękować za wasze oddanie i poświęcenie. Jesteście wzorem dla wszystkich obywateli Zjednoczonych Narodów.

I pamiętajcie: GLORIA VICTIS!

Ever closer to the stars!


Wiceadmirał Piotr „Dargon” Bartkowiak




---


To była wspaniała gra. Trudne przedsięwzięcie, wymagało sporo zachodu chyba od każdego, ale się udało. Myślę, że niektóre bitwy przejdą do historii polskiego AT, jak gigantyczna bitwa na przełęczy, czy Alamo na polach z berkiem Borz vs. Urash ;]

Dziękuje wszystkim, którzy wzięli udział w tej zabawie. Szczególnie oczywiście Gimletowi, który podjął się organizacji kampanii i zmagań z kwestiami logistycznymi. Także 13 Dywizji, która wielokrotnie nas gościła.

Dargon

piątek, 7 sierpnia 2009

Podsumowanie cz. 2 - Wrażenia ogólne

Tym razem pozwolę sobie na kilka słów natury ogólnej o przebiegu kampanii. Na początek może interpretacja statystyk.
Jak widzimy zwycięska frakcja (czyli powtórzę RED BLOK ;P) w zasadzie prowadzi w każdym punkcie. To Czerwoni stoczyli najwięcej bitew, to Czerwoni zdobyli najwięcej MP ale to i Czerwoni ponieśli największe straty. Z tygodnia na tydzień atakowani byli właściwie z każdej strony, od sławetnej Bazy im. Tow. Snake'a po Kolonie czy Kopalnie.
Wydaję się, że paradoksalnie to ciągłe bycie w ogniu walki było kluczem do wygranej.
Dzięki kolejnym bitwom RB miał szansę nie tylko na zdobywanie/utrzymywanie sektorów, ale przede wszystkim na zdobywanie MPków. Nie ważne ilu zginęło na Przełęczy w kolejnej bezsensownej próbie szturmu/obrony, ważne że udało się przy tym wyhaczyć trochę MPków, a kolejni rekruci czekają już w kolejce.

Jak już pisałem wcześniej ekonomia była kluczem. Nawet mimo dramatycznych klęsk pod koniec Kampanii RB zawsze się podnosiło dzięki wielkiemu zapleczu. Całkiem inaczej wyglądało to u Niebieskich czy Czarnych. Rozbite kompanie nie miały się za co odkupić, nie mogły więc iść do równej walki. Nie szły - nie zdobywały MPków ich wegetacja trwała. RB wyboru nie miało bo to ich bito. No i suma sumarum dobrze na tym wyszli.

Uważam, że to duży plus kampanii, że promuje właśnie aktywność. Wszystko jedno czy masz wojo czy nie. Czy został Ci jeden żołnierz czy kilku. Po prostu trzeba się bić bo inaczej dupa blada...
Pamiętacie wypazd Dargona na Kopalnie?
W całej bitwie padło ledwo kilka strzałów, a MPków nakosił, aż miło :))

Inna sprawa, która jasno wynika ze statystyk to niesamowita uniwersalność Steel Taców. Nie dość, że Taczkom Dargona udało się nie stracić ani jednego żołnierza to jeszcze te 6 medali... Ba!!! 2 razy praktycznie, bo podobną sytuację miał NwPirx.
Wiedziałem to wcześniej ale kampania potwierdziła mi to ostatecznie - Steel Tacki to najlepsza piechota *** w grze z niesamowitą przeżywalnością i dobrym uzbrojeniem.
Co z tego, że pancerz mały. Największy miecz na 3ki to i tak granatniki a tu mamy Stabilizatory.
Do tego możliwość covera i jeszcze Medyka na Morningstarze. Nie można też zapominać o super uzbrojeniu. Nie dość, że baaardzo celne (umówmy się - nie pudłują w większości przypadków), to jeszcze na tyle mocna siła ognia że nie tylko rozwala pojazdy czy 3ki przeciwnika, ale równie dobrze poradzi sobie z piechotą bez covera. Stanowi zagrożenie dla wszystkiego co stoi na stole!!
...no i jeszcze namierzanie. No SZATAN, Koza i cała reszczta po prostu!!
Hołd Ci składamy Żelazna Taczko!! :))

Przejdę teraz to spraw związanych z samą konstrukcją kampanii. Momentami też sobie trochę ponarzekam. A co!! Po polsku tak ;))
Przede wszystkim, to co trzeba wyraźnie podkreślić, to fakt, że w uderzającej ilości przypadkuów zdecydowanie łatwiej było bronić! Momentami wręcz zdobycie danego sektora stało na granicy możliwości fizycznej. Przykładem Baza, która w 2 fazie była fortecą jakich mało. Wystarczyło 3 kolesi z Saporta umiejscowionych w dobrym miejscu by bronić się do upadłego. Reszta wojska po prostu musiała spowalniać wroga i nie pozwolić na wybicie owych trzech (Tym większy Szacun dla Hate'a i Wydry, którzy byli tak blisko odbicia Bazy w łączonej bitwie. Gdyby nie fakt, że dwie dowodzące się troszku poróżniły i Tiamat zjadła Nine to Baza była by ich!!!).

Ale scenariusze to nie jedyny problem. W sumie to nawet mi się podoba, że niektóre sektory są straszliwie trudne, a to że z nie wszystkich stron jest tak samo sprawiedliwie to nawet zaleta!!
Opłaca się czytać mapę przed bitwą i kombinować z której strony by tu podejść. Wszystko to przecież przekłada się na przebieg całej kampanii i potrzebę planowania za wczasu (bo żeby zdobyć łatwiej to, muszę wpierw pójść i zdobyć tamto) - czyli generalnie fajnie :D
Niestety są też pewne grzechy leżące w samej mechanice.
Głównim z nich jest Permanentny Deploy - CZYSTE ZŁO!!
Oznacza on, że obrońca nie musi wychodzić posiłkami z Accesa, a może korzystać przez całą gre z początkowego Deploy Zone'a. O ile przy normalnych zasadach wystawianie w Deployu można jakoś tam wytłumaczyć logicznie (maskowanie, okopanie się i co tam komu myśl do mózgu przyniesie), to trwały deploy to kompletna porażka. Nie dość, że głupie to jeszcze daje takiego kopa obrońcy, że szkoda gadać. Atakujący nigdy nie jest bezpieczny i nigdy nie wie co mu nagle spdanie na dupe. Jeśli dodam to tego flejmery to każdy już będzie wiedział jak długą żywotność będzie miała szturmująca piechota po wkroczeniu na permanentnego accesa (na którym to z reguły umieszczone były punkty strategiczne).
To właśnie dzięki temu ostatnia bitwa trwała ile trwała i wyglądała jak wyglądała. Viatroof wiedział, że wyhyli się zza murka to będzie Ogniście więc się kitrał. Tak się trykaliśmy 15 tur a potem.. a potem było Ogniście.

Drugą sprawą, będącą już w zasadzie kosmetyką przy Deployu, nie mniej też mnie dziwiącą jest fakt nie równego podziału na punkty w 2 fazie. Przypominam, że w 1ej graliśmy 1500/500 vs 1000/1000, a w 2iej 2000/1000 i 1750/1250. Nie wiem po jakiego grzyba. Nie dość że promuje obrońcę (to przecież dodatkowy regon jak nie dwa na początek) to jeszcze ciągle o tym zapominałem i musiałem szukać w rulsach ile to dokładnie było. Całkiem bezsensu :]

W kwestii promowania obrońcy uczciwie muszę jednak przyznać, że sami też nie jesteśmy bez winy (znaczy ja konkretnie bo to ja mieszałem w rulsach jako book-owner ale że się nie sprzeciwialiście... ;p).
Pierwsza sprawa to inna kolejność zakupów. To nie tyle moja świadoma decyzja co po prostu tak wyszło. Podręcznikowo zakupy robi się w momencie wykonania ruchu. Sprawia to, że tak naprawdę nie wiemy z czym będziemy walczyć i na co się gotować. U nas ze względów technicznych było inaczej. Spowodowało to, że w obrońca zawsze mógł się przygotować na atakujących - no może nie tak w 100% ale z samego schematu mógł już coś wywnioskować.
Tak było na przykład w tragicznym pogromie Kompanii Progres kiedy to NwPirx skarcił bliźniaki tak, że gówniarze na długie lata będą z trwogą wspominać jego imię ;)

Druga zmiana, i tu już całkiem świadoma, to inne liczenie wycofujących się. Powinno być tak, że giną wszyscy co na stole. U nas gineli tylko gdy odcięta była droga z danego sektora do HQ. W innych przypadkach wszystko co nie było w roucie ratowało się.
Z jednej strony niby promowało to atakujących bo nie musieli się bać strat, ale z drugiej strony sprawiało to że wciąż mieliśmy na stołach duże armie i dlatego scenariusze w którym obrońcy wystarczyło utrzymać 1 regon były takie trudne.. Gdybyśmy mieli po 2-3 regony na stole, a nie 2-3 tysie to zapewniam że wyglądało by to trochu inaczej :)

Na koniec poruszę jeszcze 2 sprawy, które wydaje mi się wzbudziły największe emocje:

Sabotaż - wbrew opinii chłopaków z UNA uważam, że przegięty nie jest. Wiem, że może trochę stronniczy jestem bo to Was on zabolał ale spójrzcie na to inaczej. Wykorzystany był raz! Raz jeden w ciągu roku grania... no nie przesadzajmy. Gdyby to był taki czysty power to by latał co turę. Co więcej! Żeby sabotować wrogi oddział, trzeba mieć przed nim kolejkę ruchu co znacznie ogranicza jego wszechmoc. No i jest raz na tydzień.
IMHO po prostu wszyscy o nim zapomnieli i stąd ten szok gdy go użyliśmy. A czailiśmy się ze Snakiem do tego od 1 tury w zasadzie :)

MedTec - no cóż.. mam wrażenie, że chyba nie wzbudzę kontrowersji jeśli powiem że w tej formie jest nie do przyjęcia ;) Sam nie wiem ile razy ta trójka pajaców blokowała mi wejście czy strefę.. No bo imho to jest właśnie z nimi problem. Nie samo działanie ale fakt że są świetną bronią taktyczną. Dlatego też optował bym koniecznie za opcja niszczenia kontenera! Przy 9 pancerza zejdzie z broni ręcznej a swoje i tak zrobi. W sam raz jak na 75 pt. i ten rzut na morale co tura. No i jeszcze te figurki... ;)

Mimo wymienionych problemów uważam całą kampanię za bardzo udaną. Scenariuszowa konstrukcja AT sprawia że idealnie się sprawdza w takich zabawach. To nie gra w której wszyscy muszą zabić wszystkich, a raczej gra w której nieliczni zrobić muszą to co zrobione być musi.. a wszyscy inni będą się mordowali aby im to umożliwić :)
Najważniejsze jednak, że kampania dała nam kupę radochy za którą jeszcze raz dziękuję wszystkim zaangażowanym.
Myślę też nieskromnie, że koncepcja bloga się sprawdziła jako tako. Może nie zawsze były tu aktualne rozpiski ale nabrać rozeznania co się dzieję na froncie chyba można było ;)
Pracy to wymagało od siusiaka i ciut ciut ale łudzę się że może ktoś gdzieś kiedyś trafi na historię naszych zmagań i stwierdzi: Ej, to niezła gra jest. Może też popykam ;)

Suma sumarum: Najlepszy dodatek, w który miałem okazje grać i zdecydowanie najmocniej wykorzystany z tych, które kupiłem.
Dzięki Ci Czerwony Smoku i dzięki Wam szlachetni przeciwnicy!

Choć.. jeśli się zastanowić to i tak 2/3 scenariuszy wciąż jeszcze na nas czeka ;D

Co dalej więc?
Czy bierzemy się za kolejny front i dalej toczymy śnieżne kulki?
Dozbrajamy Bałwany i kontynuujemy walkę o dostęp do przerębla?
Nie.
Mój koncept jest zgoła inny.
Dajmy wyschnąć onucą i odtajać karabinom.
Na Elysee pewnie jeszcze wrócimy.
Ale póki co zapraszam wszystkich na małą Planetoidę, która była nie tak dawno świadkiem tragicznych zajść. Bo może i faktycznie Democles to już czas przeszły, ale nie przeszły dokonany bo bez nas to się nie liczy!! ;)

Tak więc niedługo wrzucę do przedystkutowania propozycję nowej kampani =>ODD
...no właśnie.. i tu zagadka bo wymyśliłem to ODD ale zapomniałem co to miało znaczyć :]
Na pewno Operacja Democles - ale co dalej?? D -wa? -ogrywka? -ożynki???
Jakby ktoś miał pomysł jakimi ścieżkami chodziły moje myśli tuż przed urlopem to będę wdzięczny za pomoc ;)

Pozdrawiam
Gim.

czwartek, 6 sierpnia 2009

Podsumowanie cz. 1 - Statystyki

Garść statystyk z przebiegu naszej kampanii:

Kampania trwała: 290 dni (dokładnie od 18.X.08 do 3.VIII.09)

Rozegraliśmy łącznie:
20 bitew +1 walkower i 1 zadymka (bitwa nie odbyła się).

W zabawie brało udział:
7 graczy. Wymieniając alfabetycznie byli to: Dargon, Gimlet, Hate, NwPirx, Snake, Viatroof i Wydra - choć ze ze zmiennym natężeniem w różnych fazach gry :)

Warto wspomnieć, że był też tajemny 8 gracz, który miał dołączyć do nas w 2 fazie z Małpkami, ale niestety nie wyszedł nigdy poza fazę zapowiedzi bo to pijus i mu się w niedzielę nie chciało przyjeżdżać na kacu ;P

Dzieląc czas trwania przez ilość bitew wychodzi nam średnio jedna bitwa co 2 tygodnie.
Niby tak sobie.. ale w między czasie część z nas się ożeniła, część napisała maturę, a część dzielnie zakończyła kolejny rok nauki. Suma sumarum uważam, że nie jest najgorzej ;)

Poszczególne frakcje walczyły następującą ilość razy:

RB: 16 z czego zwycięstw 11 - 68%
UNA: 14 z czego zwycięstw 8 - 57%
TH: 10 z czego zwycięstw 2 - 20%

Jak widać największy odsetek zwycięstw ma RB więc jednak ten całościowy wynik nie do końca taki naciągany :)

Przez całą kampanię zdobyliśmy 13495 MP!! I i tak nie wliczałem już ostatniego tygodnia bo mało kto już prowadził rzetelne statystki no i 15 turowa bitwa w kopalni mogła odrobinę przekłamać końcowe dane :) Wszystko to wydaliśmy do cna bo trup ścielił się gęsto. Ciekawe jest jednak rozłożenie tych MP na poszczególne frakcje: TH: 3045, UNA: 3715, RB: 6735!
Oznacza to, że połowę wszystkich MP zdobyli Komuniści.
Prawdą jest, że to Ekonomia wygrywa wojnę... że też burżuje z Avy o tym zapomniały ;)

Przyznaliśmy 54 Medale i Optymalizacje.
Koniecznie wspomnieć tu trzeba o niekwestionowanym rekordziście czyli oddziale Steel Taców z UN01 Ostrze Mrozu. Zdobył on wszystkie 6 możliwych medali i przez całą rozgrywkę nie stracił ani jednego żołnierza. Szacun!! :)

Pora na najciekawsze liczby: Death Counter! :D
Pewnie w niektórych momentach coś tam mogliśmy pomieszać ale mniej więcej wygląda to tak:
Cały konflikt pochłonął blisko pół tysiąca istnień - dokładnie 490, wliczając w to piechotę liniową, jak i najemników czy pilotów maszyn.
Rozkład na poszczególne frakcje prezentuje się natomiast następująco: Th - 86, UNA - 165, RB - 239!!!
no cóż.. Zwycięstwo okupione straszliwym poświęceniem... a poza tym nas mnogo ;p

W ramach ciekawostki dodam jeszcze tylko, że na Avalanche Pass w ciągu tych 7 tygodni zginęło 121 żołnierzy obu walczących stron. Chyba najbardziej krwawe przejście górskie w historii :]

Powstało 38 postów na blogu (licząc z tym), ale tak pewnie jeszcze z 1-2 to powstanie.
Zrobiliśmy 736 zdjęć - przy czym jasno trzeba powiedzieć, że coś koło 50% z efektem stealth ;)

no i oprócz tego wszystkiego mieliśmy kupę radochy i niezliczone ilości śmiechu!!
Zdecydowanie najważniejszy stat :)

Pozdr
Gim.

środa, 5 sierpnia 2009

RED BLOK ZWYCIĘŻA!

VIVAT WOLNOŚĆ!!
VIVAT RÓWNOŚĆ!!
VIVAT SPRAWIEDLIWOŚĆ (SPOŁECZNA)!!

Za prawdę Czerwone są Czerwone Pola Elysee!!
Po tygodniach walk, znoju i przelewu krwi, po dziesiątkach bitew, starć i potyczek, Rewolucja zatriumfowała nad złem i korupcją!! Dzielni Górnicy oraz Osadnicy Elysee dali odpór najeźdźcom niszczącym ich domy i obracającym w niwecz ich pracę.
Zarówno metaliczni Therianie, jak i pazerni pachołkowie UNA, nie byli w stanie przeciwstawić się odwadze i ofiarności dzielnych towarzyszy.

Red Blok zwycięża!!

Dla porządku napiszę, iż dzieję się tak dlatego, że pomimo, iż Kapitaliści wciąż kontrolują znaczną część sektorów Czerwonych Pól to jednak siły RB zdobyły więcej celów strategicznych w trakcie trwania kampanii (remis w Sektorach ale więcej VP). Tak więc to Komuniści ostatecznie wygrywają w całej kampanii.




W całym regionie dochodzi do spontanicznych demonstracji szczęścia i radości. Ludzie wychodzą na ulicę aby manifestować swą wdzięczność Obrońcom! Wszędzie wznoszone są okrzyki i hasła Rewolucyjne. Na ulicach powiewają Czerwone flagi i rozbrzmiewają głośne pieśni. Tłum wiwatuje i wychwala odwagę i dzielność swego wojska. Jak donoszą nasi informatorzy już niedługo ma do nich przemówić uwielbiany przez wszystkich Kpt. Vrachov, na którego wypis ze szpitala o specjalnym nadzorze miało się zgodzić Dowództwo Generalne.
Nie czas teraz na spory czy politykę rozliczeń. Czas budować Nowy, lepszy Świat!!

NIECH ŻYJE POKÓJ!!


----------------------------------------------------------------

No i tak!
Panie i Panowie!!
Oto oficjalnie zakończyliśmy naszą kampanię!! *oklasky*

Mam nadzieję, że bawiliście się przy niej przynajmniej w połowie tak dobrze jak ja :)
Napiszę pewnie jeszcze jakiegoś podsumowującego posta ale póki co chciałbym wszystkim bardzo serdecznie podziękować za ten bez mała rok grania. Przeprosić za wszystkie te momenty gdy merdałem coś z zasadami albo ordynarnie rżnąłem Was na MPki.
No i za zdjęcia.. niestety do końca się ich nie nauczyłem robić ;)

Szczególne podziękowania należą się dla NwPirxa, który był niezastąpiony w kwestii mapek, oraz dla Dargona, który co jakiś czas wspierał mnie swoimi tekstami (znaczy jak wygrał głównie ;)).
Co do bloga to jak już wspomniałem za parę dni wrzucę jeszcze jakieś podsumowanie patrząc od strony technicznej i może jakieś moje ogólne przemyślenia.
Jakby ktoś chciał coś od siebie napisać, jak z jego strony wyglądała kampania czy też co mu się podobało a co nie, to też służę miejscem. Mailnijcie tylko do mnie i zaraz opublikuje :)

Póki co natomiast raz jeszcze serdecznie Wam dziękuje
za współpracę, grę i miłą zabawę.

THNX :)

Pozdrawiam
Gimlet.


Ostatni wykop na Kopalni!

Nie było łatwo...
Z całą pewnością mogę napisać, że była to najdłuższa i najżmudniejsza bitwa AT-43 w historii nowoczesnej wojskowości ;) Zmagania trwały 15 tur (sic!!). 15 tur wzajemnych podchodów i zwodzenia się, kunktatorstwa i obmyślania strrrrrrrrrrrrrrrrrraszliwie sniki taktyk, które w większości nie wychodziły poza fazę planowania.
Złożyło się na to kilka czynników. Z jednej strony konstrukcja scenariusza, która nie ograniczała czasowo starcia, oraz mocno uprzywilejowana pozycja obrońcy dzięki permanentnemu deployowi, a z drugiej waga wygranej, która wpływała na ostateczny wynik kampanii. W normalnych warunkach pewnie skończylibyśmy po 2-3 turze, a tak to dzielnie żeśmy się trykali przez 4 godziny :)
Najczęściej wydawaną komendą było zdecydowanie: Pass oraz Nie aktywuje :] Naprawdę pasjonujące starcie ;)

Zainteresowanych odsyłam TUTAJ. Z tymże zaznaczam, że tradycyjna relacja będzie tym razem.. nudna :]

No ale nic! Całej reszcie mówię co następuje:
suma sumarum po 15 turach Komuniści wprowadzili wreszcie w życie swój master plan i celnie zrzuconymi Pisankami ostatecznie pogrążyli szanse na zwycięstwo Niebieskich. Kopalnia została wybroniona od pazernych łapsk kapitalistycznych burżujów! Siły dzielnych górników oraz kompani Liedokolce zostały praktycznie kompletnie zniszczone. Większość oddziałów wybita została do nogi, a łaziki bojowe obrócone w stertę złomu.

To wszystko jednak nieważne... To co się liczy to fakt, że Kopalnia została obroniona, a w ostatecznym rozrachunku oznacza to, że.... (patrz wyżej, tak za jakiś czas ;)).

wtorek, 21 lipca 2009

Epston vs. Vrachov - czyli SpacePort raz ostatni

Panie i Panowie!
Oto przed nami pasjonujący pojedynek!
Po wielu trudach i znojach, bohater sektorów centralnych - Kapitan Vrachov wraca do SpacePortu, w którym to wszystko się zaczęło. To właśnie z Portu Kosmicznego Kompania Svaboda musiała się wycofać w pierwszym tygodniu starć na Elysee w obawie przed odcięciem od zaplecza przez nadciągające siły kapitalistów.
Teraz jedynym pragnieniem sympatycznego Wąsacza jest odzyskanie tego co słusznie należy się czerwonej gwieździe! Dzięki zsynchronizowaniu działań z lokalną jednostką KGB i brawurową akcją sabotażową przeprowadzoną przez Tow. Tymofieyevą miało to być stosunkowo proste zadanie. Jak pokazała przyszłość nie do końca tak się stało. Mimo wydawać by się mogło beznadziejnej sytuacji Por. Epston, znana szeroko ze swych niekonwencjonalnych metod działania, poruszyła niebo i ziemię i dostała na czas posiłki, które mogą zadecydować o przyszłości całej wojny!!

A więc, Panie i Panowie, o to przed nami!!

Epston kontra Vrachov
Kapitalizm vs Komunizm
Błękit kontra Czerwień
Twarda męska odwaga i jaja wielkości arbuzów kontra .. piękne długie wąsy i bezprzykładne poświęcenie wobec towarzyszy! ;))

Oto Bitwa o Space Port i o dominacje w sektorach centralnych!!

Posłuchajmy relacji z tych zdarzeń słowami Dargona:

---

Do: Rady Najwyższej Rycerzy Gwiazdy Zarannej
Temat:
Ewakuacja Portu Kosmicznego K-101


Melduję, że ewakuacja Portu K-101 została pomyślnie ukończona. Pomimo gęstej mgły poważnie ograniczającej widoczność, cały załoga i sprzęt została zabrana przez promy. Ani jeden statek nie dostał się w ręce komunistów.
Udało Nam się powstrzymać przeciwnika w południowo zachodniej części sektoru przy użyciu małych sił. Reszta kompanii skupiła się na przeprowadzeniu ewakuacji. Zagrożeniem był rajd wroga w centrum ale szybko został tam powstrzymany. Zwycięstywo odniesiono bez większego wysiłku.
Straty poniesiono niewielkie. Oprócz najemnej jednostki szpitalnej korporacji O.N.I. obyło się bez strat w ludziach. Zniszczone zostały dwa pojazdy, Defender Snake „Cobra” M8 oraz jeden z transporterów MAPC Defender M12 „Camel” D2, jednakże ich piloci zdołali katapultować się poza pole bitwy.

Po stronie wroga straty są dużo poważniejsze, choć nie pozbawiające armii możliwości bojowych.
Do zwycięstwa szczególnie przyczyniła się jednostka Steel TacArms „As Trefl” sierżanta Lew T. Jonesa. Nie tylko zabezpieczyli jeden z punktów ewakuacyjnych, ale i powstrzymali niebezpieczny rajd komunistów, w centralnej części sektora, najpierw eliminując oddział kolektywistycznych pancerzy taktycznych, następnie niszcząc ich transporter. Warto zaznaczyć ze zasługi sierżanta Jonesa w kampanii były wybitne. Co więcej przez blisko dwa miesiące walk nie stracił ani jednego żołnierza i dwukrotnie ratował por. Epstone.


Do odznaczenia przedstawiam:
Steel TacArms „As Trefl”
pod dowództwem sierżanta Lew T. Jonesa- Big Gun Medal za brawurową anihilację jednostki Kollosuss’ów oraz Blood Star Medal za niewiarygodną przeżywalność i odporność.



Ever closer to the stars!

Wiceadmirał Piotr „Dargon” Bartkowiak



I oto udało mi się stworzyć potwora ;] oddział z sześcioma medalami, trochę naciągnięte na zasadach losowania, ale dla mojej chorej satysfakcji wystarczy ;] Bitwa była dla mnie łatwa, zarówno strefy wejść, pogoda i wąskie korytaże blokujące łaziki Gimleta działały na moją korzyść. Za łatwo, ale teraz wiem jak on czuł się w Kolonii.

---

A osobom, którym nie podoba się tak samo jak mnie, ta zakłamana imperalistyczna wersja wydarzeń polecam ZDJĘCIA ;) Szczególnie, że tym razem robił je Tommi więc jest ich dużo, są ładniejsze, no i coś na nich widać... między innymi MNIE :D

pozdr

Gim.